Za oknem szaro ii buro,a do tego zimno.Wracając z pracy marzyłam tylko o tym,żeby jak najszybciej odebrac z przedszkola syna i wrócic do domu,aby przygotowac cos na obiad,bo wiadomo,że do domu wrócą pozostałe głodomory. Czekając,aż mój synek raczy zejsc na dół do szatni,byłam świadkiem niemiłego starcia Dyrektorki naszego przedszkola a jednej z mam (zapewne z grupy starszaków).Tematem spornym było wychodzenie naszych pociech do ogrodu,bo jak twierdziła rozzłoszczona mamusia,dzieci kiszą się w przedszkolu,a przecież jest taka super pogoda na spacery. Pani Dyrektor,w spokojny i rzeczowy sposób próbowała wyjaśnic zbulwersowanej mamusi,że owszem dzieci wychodziły do ogrodu przewietrzyc się,ale obecnie wielu rodziców prosiło o wstrzymanie się ze spacerkami,ponieważ ich pociechy zaczynają chorowac. Mamusi odpowiedź ta wcale nie usatysfakcjonowała i starała się zmusic Dyrektorkę do zmiany decyzji. Moim skromnym zdaniem: "Mamusiu jeżeli uważasz,że Twoje dziecię dusi się i kisi w p...